Patron

korczak

JANUSZ KORCZAK

(1878 lub 1879 – 1942)

         „Lekarz z zawodu, pisarz z talentu, opiekun i wychowawca z powołania” – tak biografowie charakteryzują Janusza Korczaka. Swoje życie w całości poświęcił dzieciom, szczególnie tym najbiedniejszym, najbardziej bezbronnym, najmocniej doświadczonym przez los. Zginął razem ze swoimi wychowankami w obozie koncentracyjnym, a jego bohaterska i zarazem tragiczna śmierć stała się legendą.

         Henryk Goldszmit (bo tak naprawdę się nazywał) urodził się 22 lipca 1878 lub 1879 r. w Warszawie, zmarł około 6 sierpnia 1942 r. w Treblince. Wychowywał się w zamożnej rodzinie. Zawsze jednak ubolewał, że nie wolno mu było bawić się z dziećmi z podwórka. Śmierć ojca, która nastąpiła na skutek długotrwałej choroby psychicznej, miała ogromny wpływ na życie Korczaka. Czując się dziedzicznie obciążonym, nigdy nie zdecydował się na założenie rodziny i posiadanie własnego potomstwa.

         Dwa lata przed maturą, którą uzyskał w 1898 r. w Gimnazjum Miejskim na Pradze, debiutował na łamach tygodnika satyrycznego „Kolce” humoreską Węzeł gordyjski. W 1905 r. uzyskał dyplom lekarza i rozpoczął pracę w szpitalu. Ostatecznie jednak opuścił szpital (1912), by całkowicie poświęcić się osieroconym dzieciom. Doszedł prawdopodobnie do wniosku, że jako lekarz może jedynie zapobiegać chorobom, leczyć, koić ból, ale nie może zmienić świata i uczynić człowieka lepszym.

         W ciągu następnych 30 lat związany był z Domem Sierot przy ulicy Krochmalnej 92, który otworzył dla dzieci żydowskich i który uczynił placówką wzorcową, „chlubą Polski” – jak wówczas mówiono i pisano, a także z Naszym Domem, stworzonym dla dzieci polskich.

         Mimo wielu obowiązków, spowodowanych pracą lekarza pediatry i wychowawcy, udzielał się Korczak również jako wykładowca (prowadził liczne odczyty i zajęcia dla środowiska pedagogicznego), dziennikarz radiowy (słynne gadaninki Starego Doktora), publicysta (współpracował z redakcją „Szkoły Specjalnej”, redagował pismo adresowane do dzieci, młodzieży oraz rodziców – „Mały Przegląd” jako dodatek do „Nowego Przeglądu”), dramaturg (w 1931 r. w warszawskim teatrze „Ateneum” wystawiono Senat szaleńców. Humoreskę ponurą w 3 aktach jego autorstwa), a także powieściopisarz (m.in. dla dzieci napisał Króla Maciusia Pierwszego, Króla Maciusia na wyspie bezludnej, Kajtusia Czarodzieja, Bankructwo małego Dżeka, a ponadto wydał: Dzieci ulicy, Koszałki opałki, Dziecko salonu, Bobo, Jak kochać dziecko, Józki, Jaśki i Franki, Mośki, Joski i Srule, Sławę, Bezwstydnie krótkie, Sam na sam z Bogiem, Prawo dziecka do szacunku, Prawidła życia).

         Korczak – pisarz to oryginalny twórca dla dzieci i o dzieciach. W swych utworach nie moralizował, lecz pokazywał prawdziwy świat przeżyć dzieci z różnych środowisk, ich zachowania i myśli w rozmaitych sytuacjach. Pisał językiem prostym, codziennym, cytował autentyczne wypowiedzi dzieci. Jego król Maciuś Pierwszy to człowiek szlachetny i dobry, którego największym szczęściem jest „żyć, pracować, walczyć, żeby lepiej było na świecie”. Niestety, reformatorskie wysiłki młodziutkiego władcy napotykają na opór codziennej, brutalnej rzeczywistości i kończą się niepowodzeniem. Być może to samo przeżywał Janusz Korczak…


         Najważniejszą cechą charakteru Janusza Korczaka, która być może stanowi klucz do jego życia, była niezwykła wprost wrażliwość na krzywdę społeczną, szczególnie gdy dotykała ona dzieci biednych i pokrzywdzonych. Już jako 5-latek zastanawiał się, „co robić, żeby nie było dzieci brudnych, obdartych, głodnych”.

Drugą istotną cechą była wiara w człowieka, naturalistyczne przekonanie, że „człowiek jest dobry, tylko nie rozumie często, albo mu źle, albo musi, inaczej nie może”.

Nie bez znaczenia był też wpływ atmosfery nowego wychowania, głównie Pestalozziego i Tołstoja. Korczak jako pierwszy zwrócił uwagę, że aby osiągnąć sukces w procesie wychowania, należy nie tylko poznać dziecko, ale przede wszystkim wczuć się w świat jego przeżyć. Proponował nauczyć się „dziecinnie cieszyć się i smucić, kochać i gniewać, obrażać i wstydzić, obawiać się i ufać”. Sam posiadł tę umiejętność.

Punktem wyjścia działalności i twórczości Korczaka było nie tylko dziecko, ale przede wszystkim świat, w którym ono żyje, na który jest skazane. Świat ten jest źle zorganizowany i zmierza ku nieuchronnej zagładzie, a rządzi nim człowiek brutalny. Mimo wszystko jednak trzeba żyć i działać w takim świecie, uczynić wszystko, by ocalić dzieci. Są one bowiem najbardziej zagrożone i pokrzywdzone. Korczak wierzył, że porządkowanie świata należy rozpocząć od porządkowania życia dzieci, gdyż wszelkie niedomagania w życiu dorosłego społeczeństwa skupiają się głównie na dzieciach.

Z tego sposobu myślenia zrodziła się oryginalna teoria: społeczeństwo dzieli się na dorosłych i na dzieci. Dorośli uważają się za panów świata, nie liczą się z nikim i z niczym, sądzą, że wolno im wszystko. Dzieci nie mają żadnych praw, są zależne od dorosłych – jest to więc klasa uciśniona, zdana na kaprysy dorosłych i stanowiąca jedynie niewielki dodatek do ich życia.

Tymczasem trzeba wiedzieć, jak kochać dziecko. Miłość źle pojęta może przynieść więcej szkody niż pożytku, uczynić dziecko nieszczęśliwym. Jednostronna zależność dzieci o d dorosłych powoduje również, że nie są one spontaniczne, nie mogą być sobą, tracą autentyczność. Dlatego należy tak przebudować życie w społeczeństwie, by znalazło się w nim miejsce dla dziecka – pełnoprawnego człowieka.

„Dzieci nie będą dopiero, a już są ludźmi” – twierdził Korczak.


         Janusz Korczak wiele uwagi poświęcał prawom dziecka, które zawarł w rozprawie pt. Prawo dziecka do szacunku. Nawiązując w niej do genewskiej Deklaracji Praw Dziecka z 1923 r., żądał, by dostrzeżono wreszcie dziecko oraz należne mu prawa, by uporządkowano jego sprawy. Przemawiał jako obrońca praw najmłodszych, niejako w ich imieniu.

         Dziecko – według Starego Doktora – jest „pełnym człowiekiem” i ma prawo do:

  • szacunku i bycia tym, kim jest;
  • dzieciństwa;
  • miłości;
  • radości;
  • zabawy, nauki i odpoczynku;
  • realizowania swoich dążeń i ambicji;
  • poczucia bezpieczeństwa i realizacji jego potrzeb przez osoby dorosłe;
  • indywidualności, której nie należy tłumić poprzez narzucanie dziecku własnego zdania;
  • okazywania własnych uczuć i myśli;
  • mówienia „nie”.

Te prawa teorii Korczakowskiej odnajdujemy we współczesnej Konwencji o Prawach Dziecka, która od 7 lipca 1991 r. obowiązuje również w Polsce. Zakłada ona, że:

  • dziecko jest samodzielnym podmiotem, jednak ze względu na swoją dojrzałość psychiczną i fizyczną wymaga szczególnej opieki i ochrony prawnej;
  • dziecko wymaga poszanowania jego tożsamości, prywatności oraz godności;
  • rodzina jest najlepszym środowiskiem wychowania dziecka;
  • państwo ma wspierać rodzinę, ale nie wyręczać.

Wspólną cechą koncepcji pedagogicznej Janusza Korczaka oraz Konwencji o Prawach Dziecka jest nadrzędność dobra dziecka.

Wiele miejsca poświęcił Korczak prawom dziecka także w utworze Jak kochać dziecko. „Wszystko, co osiągnięte tresurą, naciskiem, przemocą, jest nietrwałe, niepewne, zawodne” – pisał. Dlatego nie można żądać unikania przez dziecko doświadczeń, prób, wysiłków, każdego odruchu woli. Często błędnie nie pozwalamy dziecku żyć, każąc ciągle czekać na jutro, na coś lepszego, co dopiero nastąpi. Tymczasem najwspanialsza jest „radość pokonanej trudności, osiągniętego celu, odkrytej tajemnicy. Radość triumfu i szczęście samodzielności (…)”.

Bywa tak, że trzeba czasem sięgnąć do „niepedagogicznych” metod wychowania. Korczak ich nie potępia, jednak zastrzega: „Bij, byle niezbyt mocno, złość się, ale raz na dzień tylko”.

Współcześnie kładziemy nacisk na tzw. bezstresowe (nie do końca przez wszystkich akceptowane) wychowanie dzieci. W kontaktach międzyludzkich uczymy się asertywności (akceptacji samego siebie, bezpośredniości oraz otwartości w wyrażaniu własnych poglądów – z zachowaniem szacunku dla opinii innych ludzi, a także domagania się respektowania własnych praw – nie odmawiając tych samych praw innym). Czy nie są to – choć może inaczej nazwane – postawy znajome? Czyż nie o tym mówił doktor Janusz Korczak?


         Często zadajemy sobie pytanie, jak wychowywać? Jak osiągnąć zamierzone efekty? Jakie powinno być nasze postępowanie?

         Odpowiedzi na te pytania poszukiwał również Janusz Korczak, wgłębiając się w psychikę dziecka, poznając je, nabierając doświadczeń w sferze wychowania. Określano go mianem „mądrego wychowawcy”, ponieważ „uczył dzieci tolerancji rasowej i religijnej, uczciwości i sprawiedliwości, umiłowania prawdy, wzajemnej solidarności i życzliwości, świadomego wzbogacania własnej osobowości, szukania lepszych, doskonalszych form życia gromady. Rozwijał uczucia rodzinne i przywiązanie do ziemi ojczystej”.

         Jego zdaniem, nie należy naginać dziecka do własnego wzoru, własnych upodobań czy pragnień, ponieważ dziecko może wówczas zatracić własną indywidualność. Każde dziecko to odrębna osobowość, dlatego w procesie wychowawczym nie ma gwarancji, że oddziaływanie wychowawcze w stosunku do jednego dziecka przyniesie pożądany efekt w stosunku do drugiego.


         Janusz Korczak to człowiek czynu. Nie wymyślał swych teorii przy biurku, nie głosił czegoś, co powstało tylko w jego głowie. Koncepcja pedagogiczna, której jest autorem, wynikała z doświadczenia, z codziennej, mozolnej pracy z dziećmi, bazowania na mądrej miłości do dziecka.

         Swoje uwagi na temat wychowania dzieci adresował do całego społeczeństwa, a przy tym nie pouczał i nie narzucał własnego zdania. Starał się mobilizować rodziców do samodzielnego myślenia, uczył ich odpowiedzialności za życie własnych dzieci. Uświadamiał im, że często – zajęci własnymi sprawami – traktują swe dzieci jak dodatek do życia, odmawiając praw i potrzeb, narzucając własny sposób myślenia, oczekując jedynie posłuszeństwa. Te postulaty są nadal aktualne.

         Nie wszystko, co najlepsze i najnowocześniejsze w wychowaniu, zawdzięczamy jedynie Korczakowi. Jednak był on niewątpliwie człowiekiem renesansu, który ponadto potrafił wykorzystać swoją wiedzę medyczną i pedagogiczną dla dobra dzieci. Nie wstydził się korzystać z mądrości i doświadczenia innych, nie obawiał się błądzić i ponosić klęski.

         Swoim życiem udowodnił, że jego koncepcja – sprawdzona w praktyce – przynosi konkretne, wymierne efekty. I choć niektóre stwierdzenia Starego Doktora budzą kontrowersje czy zastrzeżenia, to jednak trzeba przyznać, iż wniósł on bardzo wiele dobrego do nowoczesnej pedagogiki, która garściami czerpie z jego wiedzy, choć wiele rzeczy nazywa inaczej…